Podróże
Trafiło mi się
02 czerwca 2009
..jak ślepej kurze ;) Fantastyczny wypad do Hiszpanii na arcyważną konferencję. Rzecz się działa w Katalonii, w małym urokliwym miasteczku Vic, w odległości 120km od Barcelony, w starej cukrowni
Po wielogodzinnych wykładach i spotkaniach (tak, tak, nie było lekko) organizatorzy uraczyli nas królewską kolacją: piękna okolica, doborowe towarzystwo, wyśmienite jedzenie i dużo wina :)) Czego chcieć więcej, …no może trochę więcej snu ;)
Każdy dzień był wykorzystany maksymalnie, kolejny wieczór to spacer po Vicu i jego pięknym ryneczku.
Krajobrazy za miastem były piękne, ale cóż z tego kiedy oglądać je mogłam jedynie zza szyby samochodu, nie uwieczniając żadnego na zdjęciu, a u celu podróży nie było już tak cudnie jak po drodze..
Kolejny wieczór i kolejna kolacja po królewsku :)
Negocjacje z kelnerem, dzięki którym wymieniliśmy wino na bardzo dobre wino :) Zasługa naszej Joasi - tłumaczki :)
A teraz coś typowo hiszpańskiego: szynka iberyjska, która suszy się przez wiele miesięcy wisząc sobie ponad głowami biesiadników :) Dla zainteresowanych znalazłam ciekawy artykuł o tym smakołyku. Do sera pleśniowego przekonałam się jakiś czas temu, szynkę iberyjską miałam okazję spróbować pierwszy raz… nie bedę się zapierać, że ostatni ;) Jednak chyba wolę pieczoną po staropolsku :)
Na deser otrzymalismy Barcelonę :) Wprawdzie tylko na kilka godzin, ale darowanemu koniowi… ;)) Barcelona jest piękna! Żadne to odkrycie, ale cóż więcej mogę napisać, trzeba to zobaczyć..
Sagrada Familia - bazylika, wielkie dzieło Gaudiego. Niezwykłe jest to, że budowa bazyliki trwa już od ponad 100 lat. Podobno sam Gaudi nie miał złudzeń, że zostanie ukończona za jego życia, czas realizacji projektu oceniał na 200 lat.
Niestety moglismy ja tylko podziwiać z daleka.
Kamienica po prawej stronie również jest dziełem Gaudiego.
Strudzeni podróżnicy trafili do typowej hiszpańskiej tawerny :)
Nadal strudzeni w drodze do domu..
Serce prawosławia
21 lutego 2009
To już chyba będzie taka moja tradycja. Sobota dniem w plenerze. Świetny początek weekendu, po całotygodniowym siedzeniu na tyłku ;) Zresztą teraz jest taka cudna pogoda, wystarczy przejechać się pierwszą lepszą drogą żeby zaparło dech w piersiach :)
Muszę tu zatem wspomnieć jakim wielkim dobrodziejstwem jest samochód! O taaaak…
Zapraszam dziś na Świętą Górę Grabarkę i okolice. Grabarka to najważniejsze miejsce dla wyznawców prawosławia, którzy pielgrzymują do niej tak, jak katolicy na Jasną Górę. Grabarka zyskała rozgłos w XVIII wieku kiedy w okolicy wybuchła epidemia cholery - na górze postawiono pierwszy krzyż, a każdy kto tam zawędrował, pomodlił się i obmył wodą ze źródełka - ozdrowiał. Na pamiątkę na wzgórzu wybudowano świątynię. Odtąd pielgrzymi przynoszą na Świętą Górę krzyże..
Studnia z uzdrawiającą wodą..
To podwórko mnie urzekło :) Już nie mówiąc o kocie :)))) (a jak się ktoś bardziej wpatrzy to znajdzie tam wiecej futrzaków)